środa, 20 maja 2015

zycie jest po to by zyc a nie istniec i nie ma zadnego "ale"

       

   Zycie jest piekne i trudne, zycie jest okrutne, zycie jest piekne, zycie - jak powinnismy patrzec? 
Czesto slyszymy, ze zycie jest piekne, kiedy sie wszystko uklada, ale kiedy sie potkniemy choc troche, zaznamy jakiegos "nieszczescia" to uwazamy, ze zycie jest zle, trudne i ze Bog jest za to odpowiedzialny, ja nie wyznaje zadnych religii, ale uwazam ze "nieszczescia" czy tez przykre sytuacje sa ludziom potrzebne, niestety taka moja smutna wlasna opinia, bo kiedy jestesmy nagradzani, to nieraz okazuje sie ze stajemy w miejscu uwazajac ze juz wszystko mamy i nie trzeba nic wiecej, kiedy zostajemy obdarowywani dodatkowo, to zaczynaja rosnac nam skrzydelka i mamy sie za niewiadomo kogo, niektorzy popadaja nawet w nazwany przeze mnie "boski syndrom" ale wazne, jest pozniej, bo nagle BOOOOOOM i upadamy tak nisko, jedna sytuacja zla, druga ciagnie i spadamy, skrzydla podciete upadamy i co? jedni wiedza jak i ja, ze to nagroda, wlasnie kolejna nagroda, bo moglo skonczyc sie tak, ze zrobilibysmy komus krzywde byciem za dobrym litosciwym itd, milosiernym, ale zycie nie polega tylko na byciu za dobrym doskonalym, lecz i nedznym, ale uczciwym i pokornym, dopoki jestesmy uczciwi wobec innych i samych siebie, dopoki myslimy o kazdej stronie przy podejmowaniu decyzji, podejmujemy sluszne decyzje, bo "nie ma zlych i dobrych decyzji - sa tylko ich konsekwencje " cytujac Szekspira, jako najlepszy potwierdzajacy cytat, jedna decyzja jest dla kogos dobra, dla drugiego zla, ale pytanie ktora decyzja nie skrzywdzi, wszystko zalezy od tego z jakiej perspektywy spojrzec, ja staram sie patrzec na obie, by podjac ostatecznie dobra decyzje - dobra bo sluszna i uczciwa decyzje, ktore nie zawsze sa takimi jakimi i ja bym chciala aby byly. 
Powiedzialabym, ze ZYCIE JEST PIEKNE W SWOJEJ PROSTOCIE! zacytuje swoj komentarz pod wpisem Arona na Facebook, w ktorym zripostowalam komentarze o tresci 


       "zycie jest piekne i trudne zarazem"
    zycie jest piekne i proste, bo proste i logiczne - pozornie trudne  przyczyny i skutki, roznice, wnioski i skutki ale przeciez nie ma zlych i dobrych decyzji sa tylko ich konsekwencje kiedy zycie zaczyna zatracac dualizm na kazdej plaszczyznie, czlowiek zwyczajnie juz zapomnial, ze to on sam cos podzielil i cos sam ograniczyl zapominajac po co stawiano te ograniczenia, ze te wlasnie ograniczenia zwane regulami - sa poprostu sa cienkimi murami jakie sam postawil by dojsc do celu jakim jest ten mur i go zwyczajnie przewrocic bo za nim nie ma nic czego juz by nie znal:) no i nie ma nic co stworzone przez czlowieka moze ograniczyc cos nieograniczonego jak zycie jako poczatek i koniec zaprojektowane przez STWORCE ktory jest naszym poczatkiem i koncem w jednym, czyz nie? jesli na swiecie sa biliony ludzi, to wiemy, ze kazdy z nich przezyl inaczej swoje zycie, moze wydac nam sie cos podobne, ale nie bd ono takie samo, piekno doznan i rozwoju dla tych ktorzy chca doznawac:) wiec trudne jest dla tych leniwych aby nie wybierac sobie najwygodniejszego zycia jednoczesnie pokornie uswiadamiajac sobie, ze szukanie ulatwien wygody to ludzka cecha - zostala powielona przez spoleczenstwo tworzac jakis nowy system, wyzwanie dla takich ktorzy podejmuja ryzyko, lecz sa i tacy co nie umieja zrozumiec zagadki kto tu jest ponad kim, pomagamy sobie wzajemnie, biegniemy by poznac, pomagajac poznajemy cos nowego, zatrzymujac rowniez, gubiac sie ktos nas prowadzi, i odwrotnie, jest ciekawie, jest harmonia, jest postep i nie ma monotonii i jest inaczej  bo zycie jest niezwykle proste i piekne w tej swojej prostocie, mozna kombinowac i byc przy tym kreatywnym, ale czlowiek moze sie mylic, rozproszyc sie i pogubic nawet w ktorym wlasciwie kierunku idzie to ludzkie jest naturalne, i widocznie chcac rozumem cos udoskonalic oznaczyc, inny czlowiek zapomnial, ze moze zrobic cos na opak i jak gluchy telefon, jeden blad powielany powoduje nieraz katastrofe w naszym przypadku na swiatowa skale totalnie pokrecony system, wg mnie tez PRZYPOMINAJAC nam ta tesknota za tym pierwszym znanym nam stwierdzeniem : zycie jest piekne i proste bo kiedy zejdziemy na bok - ZAWSZE - mozemy wrocic na sluszna droge, Stworca nas na tyle Kocha, ze daje nam mozliwosc wyboru kiedy zechcemy to wrocimy do domu ZAWSZE wystarczy kierowac sie krokiem i kierunkiem jaki dytkuje nam nasze serce, to taki nasz prywatny kompas do domu kiedy mozemy pozwiedzac sami te rajska plaze jaka jest dla nas Nasza Planeta, czujemy to cieszac sie tu i teraz w tym miejscu i momencie bez zadnego "ale" :)uzywamy przeciwienstw by urozmaicac, lecz po coz narzucamy sobie wiecej niz jestesmy w stanie tu i teraz uniesc, wystarczy wyciszyc umysl i uzyc naszego kompasu jaki Nasz Ojciec dal kazdemu bysmy sie nie zgubili lub zapytac o droge bo nie jestesmy sami na wycieczce, sa tez przewodnicy ktorzy moga wskazac kierunek i przydatne znaki, kiedy tylko zechcemy wystarczy poprosic:) to naturalne, ze sie wstydzimy, czujemy podekscytowanie, adrenaline jednak mylnie nazywane stresem ktory trzymamy bo ... chorujemy na Boska zarazliwa jedyna dobra chorobe, szukamy lekarstwa by to zatrzymac, lecz po co? kiedy to jedyna i piekna najwazniejsza choroba - milosc do drugiego czlowieka bez granic i oczekiwan - to ze w sercu spokoj i cisza, to dobry symptom  po coz leczyc sie z choroby, ktora zapewnia nam samouzdrowienie? 
slowa to tylko slowa, slowa sa bronia przerazonych  zycie jest trudne dla przerazonych lecz piekne i proste dla tych, ktorzy nie potrzebuja ich na codzien uzywac by samemu sobie w sercu odpowiadac 

Czesto nie doceniamy tego co sprawia, ze mamy watpliwosci, czesto oceniamy cos za niepotrzebne, czesto bagatelizujemy wage danego doswiadczenia, nie zawsze to co namacalne staje sie dowodem w naszym zyciu ile razy ktos powiedzial, szczescie w nieszczesciu? czy naprawde musimy zostac w sytuacjach w ktorych nie ma czasu na racjonalne wyjasnienia przemyslenia czy podejmowanie decyzji? zwykle w takich sytuacjach nasz umysl nie ma czasu na myslenie, a my "instynktami" podejmujemy "przypadkiem" dobre decyzje, mialam wiele takich doswiadczen, w ktorych podejmowalam decyzje wrecz bezbledne, czesto chodzilo o moje dzieci ich bezpieczenstwo, nie o mnie, ale sie zdarzyly, pamietam je jak dzis, jak nie zawachalam sie ani o sekunde, jak kazda minuta pokazywala plynnie skutki odpowiednie, mimo ze mnie to kosztowalo nieco wysilku, to musze uznac, ze takie sytuacje to tez miedzy innymi choroba przez rotawirus ktory "dostala" moje dziecko w prywatnym zlobku, pierwsza sytuacja jaka teraz sobie wspomnialam piszac ten post , ktora zmusila mnie do dojazdu do szpitala ale nie zamierzam opowiadac o szczegolach, moge tylko przytoczyc, ze wszystko bylo "przeciwko mnie" musialam wiele sie naskakac nad klodami, ale nie potknelam sie i wszystko doskonale sie skonczylo, a ja dostalam piekna lekcje, piekna nagrode, piekne wskazowki, ktorymi sie zaczelam kierowac, ale wiem ze nie kazdy jest jak ja, jednakze, moze ktos jednak probowal tak jak ja, zrozumiec, czemu kiedy nic nie wychodzilo mi jak trzeba, zle "nieszczescia" spadaly jak lawina na mnie personalnie, ale w obliczu zagrozenia dla mojego dziecka "przypadkiem" wszystko potoczylo sie tak, ze nie popelnilam bledu, zastanowilam sie, by zrozumiec, co w innych sytuacjach robilam nie tak, zdarzenia, mysli, sytuacje, ludzie, reakcje, rozwazalam kazdy jeden aspekt az zrozumialam :) uznalam, ze
zycie jest proste, bo przedkladajac wniosek na inne aspekty zyciowe, doszlam do tego, ze to bylo to, przekonalam sie, ze jest troche lepiej, lzej, latwiej, ale ten krok jest trudny, zaryzykowac strate... ja wowczas nie mialam "nic" a wiec nie mialam "nic" do stracenia i zyskalam, o wiele wiecej, bo nie balam sie, poszlam naprzod zburzyc mur :) okazalo sie, ze moglam go o wiele wczesniej, popchnac calkiem lekko, a sam by sie przewrocil, co tez sprawdzilam w dalszych wydarzeniach i mam wlasny dowod na to, ze strach jest nam kompletnie niepotrzebny tak samo jak wymowki :) "jesli chcesz znajdziesz sposob, jesli nie znajdziesz powod" :) tak naprawde to "nic" to nasze wszystko, to my sami, to nasza dusza, ktorej tak nie doceniamy, to "nic" to jest ten Boski wirus (dusza), ktory ulecza, ale Diabel kiedys byl aniolem, najwiekszym sukcesem diabla to to, ze powiedzial czlowiekowi, ze jest klamca i ze nie istnieje - a czlowiek mu uwierzyl :) wystarczy spojrzec odwrotnie na wszystko, zamienic to "nic" kiedy nie mielismy materialnego bytu, zaleznosci od przyjaciol, kiedy bylismy kompletnie sami ze soba w obliczu zagrozenia by zobaczyc, ze ktos wyciaga do nas reke, ufamy, bo nie mamy "nic" do stracenia, okazuje sie ze jest lepiej, a jedyne co potracilismy to to co materialne, odeszli Ci ktorzy mieli odejsc bo nie byli nas warci, nie byli dla nas, ale dla tego co posiadalismy, te "nic" stajac sie wszystkim co mamy, ratuje nas w sytuacjach gdzie myslenie racjonalne nie ma prawa bytu, jestem zdania, ze czlowiek zmieni postrzeganie zycia tylko i wylacznie wtedy, kiedy zostanie zniszczone to co materialne, to co dla niego wazne,kosztowne, by ujrzal, ze pieniadz zacznie wracac do swojej dawnej pierwotnej wartosci ZERO.    

Oczywiscie, ze nie uwazam sie za nieomylna, lecz nie czuje abym byla w bledzie, skupilam sie na subiektywnej opinii, jednakze, kazdy ma wlasne zdanie wlasne interpretacje, chetnie poczytam komentarze, ktore mowilyby cos inaczej :) 

Codziennie wierze, ze wiecej ludzi rozpoczyna zycie, rozpoczyna szanowac blizniego, rozpoczyna nowy rozdzial wlasneo zycia, i wierze, ze przedklada wszystko co sie dzieje, nie nalezy rozpamietywac przeszlosci, ale moim zdaniem nalezy wyciagnac wnioski i pomyslec, co dana sytuacja sprawila ze dzis jestesmy tu gdzie jestesmy, jestesmy tym kim jestesmy, nigdy nie jest za pozno by cos zmienic czy isc naprzod, ale moim subiektywnym zdaniem, zycie jest za krotkie by czekac, bo na co wlasciwie czekacie? :) pozdrawiam serdecznie. Kitty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz