Czym sa dla mnie wspomnienia, jedynym MOIM czyms, moimi emocjami, ktore czuje kiedy nad czyms mysle..
A czy Wy macie podobne podejscie?
Osobiscie wiele emocji odczuwam, oczywiscie nie ma tylko tych dobrych chwil, sa tez te, ktorych wolalabym nie przywolywac, przepelnione sa rozpacza, cierpieniem, wewnetrzna walka czy w ogole udzwigne to ponownie, choc dalam juz przeciez sobie rade, sa sytuacje, ktore same przychodza, za kazdym razem przechodze te tragedie i cierpienie od nowa, ale ciesze sie, bo niektore wspomnienia sa zwiazane z ludzmi, ktorych juz wiecej nie zobacze, z ktorymi nie zbuduje sobie kolejnego rozdzialu wspomnien... ktos z rodziny, dobry znajomy, ukochany pupil.
Sa tez dobre wspomnienia te, ktore sprawiaja, ze w dniu ostatecznym rowniez bd wspominane jako wyznacznik, ze to zycie nie bylo takie zle prawda? Do dzis, wiele z nich przepelnia mnie pozytywna energia, dodaje motywacji, wywoluje usmiech na twarzy.. Lubie do nich wracac.
Nieraz chcialabym umiec przekazac komus to co czuje tak naprawde.. nieraz wolalabym tego nie robic, a w ostatecznosci dochodze do wniosku, ze nie umialabym ich pokazac z taka intensywnoscia i roznorodnoscia jakimi sa nasycone.. To co jest wewnatrz nas, jest tylko nasze i nikt nie moze nam tego odebrac.. Ale dobrze miec takie tajemnice wewnatrz siebie, sprawiaja one, ze jest jakas bariera przed calkowitym obnazeniem siebie i swoich slabosci.. To tez wg mnie jedyna prawdziwa definicja "swojej wlasnosci" jaka czlowiek moze z czystym sumieniem uznac w calosci za swoje.Taka oto, krotka refleksja mnie naszla, z ktora pragnelam sie z Wami podzielic :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz