sobota, 14 marca 2015

pragnienia.

     Czesto zadaje sobie pytanie.. Czego bym chciala od zycia.. Co bym w nim zmienila.
Ciezkie to pytanie..
     Chcialabym, aby zylo sie latwiej.. Aby ludzie otworzyli oczy, widzieli to co jest naprawde, a nie to co nakazuje im duma i egoizm.. Ludzkie ego potrafi zniszczyc wiele..
Mamy wolna wole.. Jednakze, ludzie patrzacy przez pryzmat zadzy posiadania, lenistwa oraz zazdrosci potrafia wiele pasji zniszczyc.. Wielu ludzi oddalic od marzen po drodze.
Pasjonaci.. Wbrew pozorom sa niezwykle wrazliwi, ale tez i potrafia byc szorstcy.. szczerzy .. prawdziwi.. mylnie odbierani za zadumanych w sobie, falszywych..
Ale spojrzcie tylko... Co czlowiek potrafi drugiemu zrobic.. Przeciez kazdy z nas mial sytuacje, gdzie za bardzo sie obnazyl i ten drugi to obrocil.. te wrazliwosc, te cnote, a nawet cierpienie - w noz.. w dodatku wykierowany dokladnie w nas samych, w samo juz pokaleczone serce.
     Chcialabym, aby ludzie sie troszke o siebie zatroszczyli..
Kazde z nas ma swoja historie, swoje przezycia, swoje problemy, jak mozna sie licytowac kto przezyl mniej czy wiecej, skoro to co czul nie jest i nie bd nigdy jednakowe, nie ma dwoch takich samych osob, my uczymy sie tego jak dopasowac sie do innych ale nie jestesmy tacy sami... Jakim prawem osadzamy kogos, kiedy nie osadzamy siebie?
     Chcialabym aby pieniadz nie byl priorytetem.. Aby to poczucie szczescia nie wynikalo z posiadania.. Owszem, ulatwia, ale niczego nie zmienia jesli nie jest on dobrze wykorzystany, bo tak naprawde mialam mozliwosc przezyc z paroma zlotymi niezwykle dwa miesiace, poznac niezwyklych ludzi i miec niesamowite wspomnienia, poczuc wolnosc i beztroske.. dopiero bez pieniedzy, obowiazkow, zobowiazan, bez myslenia, ze trzeba czegos pilnowac.. czlowiek poczuje sie naprawde wolny, cieszy sie tym co jest teraz, nie mysli o jutrze, bo ta chwila obecna jest zbyt cenna... czulam wolnosc po raz pierwszy w zyciu i nie zaluje ze podjelam takie a nie inne decyzje, bo teraz by tego nie bylo...kazda lza, kazde cierpienie skonczylo sie wtedy kiedy przekonalam sie, ze kurwa bylo warto! od tamtej pory.. inaczej patrze na zycie, na pieniadz, na materialne potrzeby.. to nabyte.. to nie jest moje, to tylko jest potrzebne by moc przetrwac, istniec.. a ja chce zyc i przezyc zycie jak nalezy a nie tylko przetrwac i istniec i sama siebie oszukiwac ze mam wszystko... pragne zadbac by moim bliskim niczego nie zabraklo, ale nie tylko materialnie.. pragne im opowiedziec swoja historie by zylo im sie latwiej :)
Do grobu zabierzemy tylko siebie i nic wiecej.. a na lozu smierci to mielibysmy wspominac rzeczy materialne, niewykorzystane szanse, niespelnione marzenia.. ? przeciez warto zabierac ze soba wiele obrazkow z tym co dobre, wspominac, ze jednak to zycie bylo dobrze przezyte.
Nie ma proby przed zyciem, jest tylko jeden spektakl, totalna improwizacja, a od nas zalezy jakim aktorem i rezyserem bedziemy, czy sprawimy usmiech na ustach innych, czy bd czerpac z tego radosc, czy zobaczymy ile jedna osoba moze w zyciu zmienic, czy moze zmarnujemy je patrzac na to jak wiele ludzi nie reaguje i dolowac sie.. na lozu smierci... oczy otwiera kazdy czlowiek.. wielu zaluje..wielu umiera nieszczesliwych z tego jak zyli.. kurtyna opada tylko raz.. nie ma powtorki przedstawienia.. kazdy pisze wlasny spektakl i kazdy sam dobiera aktorow.. to nasz seans wyrezyserowany przez nas samych..
     Chcialabym, aby sztuka byla bliska kazdemu, w kazdej postaci..
Zyjemy w czasach gdzie pasja jest niszczona przez show biznes..prawdziwosc i emocjonalnosc przeciez nie pomaga oglupiac ludzi i nimi manipulowac prawda? To nie jest nowosc, a jednak ludzie ida masowo w te gowna... A tylu artystow wierzy, wciaz w glebi serca gdzies tam wierzy, ze swoja pasja, moze tknac nadzieje w zycie innego czlowieka, cos zmienic, jakkolwiek zaszokowac i pozostawic te wolne miejsce na zastanowienie sie nad soba, nad tym co sie dzieje, a w zamian, jesli mialby czegos w ogole chciec to jedynie zapamietania... to bylaby najwieksza nagroda.
    Chcialabym, aby ludzie nauczyli sie Kochac a nie tylko byc Kochanym... nauczyli sie to odrozniac, a kiedy zrozumieja, ze nie potrafia, probowali odnalezc sposob na nauczenie sie kochac kogos.. da sie.. wiem po sobie, da sie ale nie jest to latwe.. nikt nie powiedzial, ze kochac jest latwo, ale wiem, ze naprawde warto.. milosc do mezczyzny, kobiety, a nawet dzieci i natury.. jak wielu z nas potrafi kochac? tak gleboko, ze pragnie zmieniac siebie by moc okazac ukochanej osobie to na co zasluguje kazdy czlowiek, by moc okazac tym samym zrozumienie, by nie skreslac czlowieka.. by poczuc cos.. co jest niezwykle.. ale jest to kompletnie bezinteresowne... nie wymaga posiadania i kontroli..
mozna kochac kogos tak, ze pragnie sie jedynie jego szczescia, w milosci damsko meskiej jest to nawet w skutkach takie, ze kocha sie kogos tak, ze pozwala mu sie odejsc i nie bawi sie emocjami, nie okazuje sie ich.. pragnie sie by kochana przez nas osoba byla szczesliwa nawet w ramionach innej osoby.. podobnie jest z naszymi dziecmi prawda? kochamy je tak, ze pragniemy jedynie ich szczescia... to jest prawdziwe i wlasnie bezinteresowne, niezwykle rzadkie ale i piekne zarazem. a kiedy obie osoby podobnie czynia? to juz sie tworzy bajka, tworzy sie ta milosc o ktorej kreci sie tyle filmow i pisze tyle ksiazek, czy nie uwazacie, ze filmowcy nie pragna czegos wam przez to przekazac? Kazy z nas marzy o takiej milosci... wzajemnej.. dopoki bd isc w kierunku blednym, bd to jednostronne.. nie prawdziwe.
    Chcialabym aby nasze spoleczenstwo bylo inne... Aby ludzie przestali bac sie zmian, przeciez warto sprobowac, co nam szkodzi? ucierpi nasza duma? najwyzej, ale warto, bo jesli ktos uzna ze nie jest to, tym czego bysmy chcieli to mozna wrocic do dawnych przyzwyczajen, lub probowac innej drogi.. wystarczy oderwac sie od wlasnego jestestwa, by probowac innych rzeczy.. a dzis, w wiekszosci ludzie ida w kierunku prostolinijnym tak, by sie zbytnio nie nameczyc, ale wlasnie to ta droga, te kamienie ominiete, te kolana pokaleczone i pozdzierane nadgarstki sprawiaja ze dojdziemy na szczyt wlasnego ja i wykrzykniemy w przestrzen.. wiem kim jestem i jestem szczesliwy/a .. to nie szczyt.. a droga przebyta jest tym, co nazywamy zyciem.. szczyt jest jedynie ukojeniem.. odzwierciedleniem zycia.. zakonczeniem.. a Ci, ktorzy boja sie zmian, boja sie pozniej ludzi, boja sie zyc, a strach jest naszym najsilniejszym odczuciem.. dopoki sie boimy, sami zakladamy klapki na oczy i wyobrazamy sobie ze jest ok, ale nie jest tak wcale i jestesmy nerwowi, nieszczesliwi, nie rozumiemy a sadzimy ze jestesmy niezrozumiani, slyszymy ale nie sluchamy i uwazamy ze nikt nie chce nas wesprzec.. a porownujac do skoku na bungee, czy tez jezdzie na motocyklu.. to wlasnie strach.. zamienia sie w adrenaline i powoduje euforie, nie mam racji? ... nie bojmy sie zyc. nie bojmy sie zmian, nie bojmy sie ryzykowac. takie to proste, a tak skomplikowane.
    Chcialabym chciec czegos innego.. lecz nie potrafie.. nawet dla dobra mojego potomstwa.. jakby sie spoleczenstwo zmienilo i otworzylo oczy, to dzieciom tez byloby latwiej, nie bylyby moze az tak narazone na cierpienie z zawisci ludzkiej jak jest przeciez teraz i to wszedzie ...nawet moze i mnie byloby latwiej rozmawiac, ufac.. byloby swobodniej mi, mojej rodzinie i wszystkim ludziom wokol... a wystarczy odrobine zmienic perspektywe z jakiej wiekszosc ludzi patrzy na zycie.. bo widzimy je takim jakim chcemy widziec, nieraz kierujemy sie tym jak patrzy wiekszosc, ale kiedy sie popatrzy na cos z innej perspektywy.. mozemy byc nieco zaskoczeni jak bledne wnioski wyciagnelismy do tej pory.. jak wiele czasu zostalo zmarnowane.
     Za duzo bym chciala, wiem o tym doskonale, wiec nie nastawiam sie na cud... moge miec tylko wiare w to, ze uda mi sie choc jednej osobie pokazac, ze mozna inaczej, tchnac nadzieje w jej serce i wierzyc, ze przezyje to wlasne zycie lepiej... wierzyc, ze nie strace wiare w ludzi... bo nieraz jednostka.. potrafi sprawic, ze ta wiara sie nie skonczy, tak bardzo.. ze nie upadne. nie poddam sie.. bede pilnowala tego co kocham co mnie inspiruje i nikt mi tego nie odbierze, bo to jest we mnie i jest tylko moje :)
     A dopoki wierze, w cos, kogos(niekoniecznie musi chodzic o religie prawda?), czuje sie w pelni czlowiekiem wolnym i szczesliwym... nieraz okreslana jako oblakana osoba ale jednak tez i staram sie zarazac tym ludzi, nie narzucajac im swoich pogladow.. nie w tym rzecz, niech kazdy podejmuje wlasne decyzje, ale wyslucha kazdej innej mozliwosci postrzegania... im wiecej jednostek w swoim zyciu spotykam na swej wyboistej drodze w zyciu.tym jest wieksza nadzieja, ze moze kiedys jednak cos sie uda zmienic i bedzie nam sie zylo zwyczajnie latwiej. bo przeciez wiele mozna sie od drugiego czlowieka nauczyc, nikt z nas nie jest nieomylny.. a czas jaki dostalismy na zycie, moze jednak nie zostanie w dniu ostatecznym uznany za zmarnowany.

1 komentarz:

  1. Chciałbym, aby w Świecie pojawiały się już pary partnerskie, które nie łączą się w tradycyjnie uzależniające związki tak wiążące i niewolnicze, że powinny podlegać przymusowemu leczeniu. I jakoś tak mam nadzieję, że dzięki takim ludziom jak Ty, zacznę odnajdywać więcej takich bezwarunkowych miłości jak ja z Dorotką. Amen

    OdpowiedzUsuń